Serwis agenta nieruchomości: 70 stron, rozbudowany blog, strony lokalizacji. Wyglądał dobrze — a wewnątrz miał soft-404, martwe linki i zero architektury linkowania. Oto co znaleźliśmy i co z tym zrobiliśmy.
To projekt własny, nie referencja klienta zewnętrznego. Marka „Łukasz Ziemiański — Agent Nieruchomości” należy do założyciela AIstorm. Pokazujemy go, bo są to realne, weryfikowalne dane techniczne — ale uczciwość wymaga, żebyś o tym wiedział, zanim wyciągniesz wnioski.
Strona ładna, szybka, z treścią. Audyt techniczny pokazał co innego.
Tytuły przekraczające limit Google, opisy poza zakresem, braki og:title i canonical, strony bez schema, cienkie treści.
Każdy błędny adres serwował stronę główną z kodem 200 zamiast 404. Google widzi wtedy setki duplikatów strony głównej (soft-404).
Blog, usługi i lokalizacje istniały obok siebie, bez struktury przekazującej autorytet do stron sprzedażowych.
Trzy artykuły linkowały do nieistniejącego adresu. Drobiazg, którego nikt nie zauważył przez miesiące.
Trzy fronty: on-page, architektura linkowania, warstwa techniczna i infrastruktura.
Przelot przez wszystkie strony serwisu — z listą konkretnych, mierzalnych usterek zamiast ogólników.
Zbudowanie modelu pillar/cluster — tak, żeby treści wspierały strony sprzedażowe, a nie tylko istniały.
Przeniesienie z hostingu współdzielonego na infrastrukturę brzegową, z pełnym utwardzeniem nagłówków.
Wszystkie liczby poniżej pochodzą ze skryptów audytowych uruchomionych na tym samym serwisie przed i po pracach.
Wszystkie 70 stron przechodzi komplet kontroli: lang, viewport, title, description, canonical, og:title, og:image, dokładnie jeden H1.
Każdy blok JSON-LD parsuje się bez błędu — warunek konieczny, by Google w ogóle rozważył rich results.
Artykuły bloga linkują w górę do stron usług, lokalizacje spinają się geograficznie. Autorytet płynie do stron, które zarabiają.
Soft-404 naprawiony brandowaną stroną błędu. Zero duplikatów strony głównej w indeksie.
Czego jeszcze nie wiemy — i nie będziemy udawać, że wiemy.
Nie podajemy tu wzrostu leadów, pozycji ani przychodu. Zmiany wdrożono niedawno, a wpływ SEO na sprzedaż mierzy się w miesiącach, nie dniach. Publikujemy wyłącznie to, co jest dziś policzalne: stan techniczny serwisu przed i po. Wyniki biznesowe dopiszemy, kiedy realnie je zmierzymy — albo nie dopiszemy wcale.
Bezpłatnie przelecimy Twoją stronę tymi samymi skryptami i pokażemy listę konkretnych usterek — bez zobowiązań i bez ogólników.